czwartek, 29 października 2015

Chuckit! Tennis Ball

Chuckit! Tennis Ball dostępna w 3 rozmiarach (S-5 cm, M-6,5 cm, L-7,5 cm, L- 9 cm) to tenisowa odsłona klasycznej piłki chuckit! Podobnie jak jej gumowy odpowiednik jest utrzymana w dobrze nam znanych kolorach: pomarańczowy, niebieski i biały. Można dostać je w różnych zestawach (nam trafił się dwupak). Tak jak w ostatnim artykule o chuckit dziś wypowiem się w kwestiach:
  • zabawa piłką, reakcja psa
  • wygoda jej użytkowania
  • utrzymanie w czystości
  • podsumowanie
Decyzja o zakupie była spontaniczna. Piłka została kupiona w TK Maxxie, znalazłam ją prze przypadek przy kasie w rozerwanym opakowaniu. Moją uwagę przykuły mocne, charakterystyczne kolory i cena, zamiast 35 zł (wraz z przesyłką) kosztowały 18 zł na miejscu. Okazja być może niepowtarzalna i nie do odrzucenia. Jakoś przebolałam, że piłka nie będzie mieściła się do wyrzutni.

Zabawa piłką chuckit!

Od razu po rozpakowaniu Piano zakochał się w piłce. Trzy razy większe oczy, zamknięty pyszczek i zastygnięcie w bezruchu to znak, że uległ hipnozie. Pies zachwycony, mega nakręcony na piłkę. Nie czytałam o niej żadnych recenzji, więc można powiedzieć, że kupiłam kota w worku (ryzykownie, haha). Piłka wygląda na twardą, ale ugina się z psich szczękach. Kiepsko odbija się od podłoża. Piłka pływa, przeszła wodowanie w misce, ale wg. mnie "owłosione" piłki niezbyt nadają się do zabawy w wodzie, włoski nasiąkają, piłka jeszcze łatwiej się brudzi, niż kiedy gości na niej "tylko" ślina. Na szczęście radość psa jest w stanie wynagrodzić wszystko, nawet niekompatybilność z wyrzutnią i brudne ręce, kiedy zima tuż za rogiem :D.




Wygoda użytkowania


Budowa i faktura piłki nie wymagają długiego opisu, bo chyba każdy miał do czynienia z piłką tenisową i wie jak taka wygląda. Rozmiar trochę ujmuje jej wygody dla człowieka- uślinioną i brudną piłkę trzeba podnosić i rzucać ręką, a nie sprytnie "nabijać" na wyrzutnię, ale za to dodaje jej dla czworonoga- Piłka w rozmiarze M była odrobinę za mała dla pyszczka Piana, przez co częściej się wyślizgiwała. Jej faktura również umila mu zabawę- "owłosiona" piłka nie wyślizguje się z pyska psa tak łatwo, jak gumowa.



Utrzymanie w czystości

Faktura i budowa piłki umilają zabawę czworonogowi, ale za to utrudniają czyszczenie właścicielowi. Gumową piłkę-w przeciwieństwie do tenisowej-łatwiej się czyści. Chociaż obie po zabawie wyglądają co najmniej nieciekawie (w 1. przypadku taśma, a w 2. cała piłka.)


Podsumowanie

+wytrzymała piłka (o ile używamy jej zgodnie z przeznaczeniem, do wspólnej zabawy z psem, a nie jako gryzak ;)). Po kilku na prawdę intensywnych zabawach, piłka żyje i ma się dobrze (po wyczyszczeniu jest trochę bardziej skosmacona).
+wygodna do łapania i trzymania dla psa.
+żywe, jaskrawe kolory, dobrze widoczne z odległości.
+dobrze pasuje do piankowego pyska, lepiej wpasowuje się w mordkę, niż gumowa.
+++pies ją kocha!

- faktura piłki utrudniająca czyszczenie, ale za to dodająca komfortu trzymania dla psa
-nie nadaje się do zabawy w wodzie
-po kilku czyszczeniach szczoteczką piłka jest skosmacona, a w kilku miejscach pozbawiona włosów

Ja jestem umiarkowanie zadowolona, natomiast Piano oszalał na ich punkcie. Gdybym musiała jeszcze raz podjąć tę decyzję, ponownie kupiłabym te piłki, ale nie w oryginalnej cenie. Jednak, jeśli nie chcecie jej czyścić po każdej zabawie i stawiacie na praktyczność, radzę dorzucić kilka złotych i wybrać gumową wersję. 







12 komentarzy:

  1. Hmm my używamy zwykłych tenisówek :D. Mi marzy się ta gumowa piłeczka tej firmy, zresztą Emet jest miłośnikiem wszystkiego co małe i ogrągłe :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tą piłkę z przypadku, bo była w zestawie z wyrzutnią i... nigdy jej nie użyłam :D Jakoś do mnie nie przemawia, przeznaczyłam ją właśnie na letnie zabawy w wodzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. My mamy 3 albo 4 piłki tenisowe i świetnie się sprawdzają :D Czyści się je kiepsko ale Szasta kocha piłki tenisowe. Nie bardzo przepada za gumowymi. Sznurkowe jeszcze ale nie tak jak tenisowe :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie nad nimi myślę i teraz się chyba skuszę :D Super post i recenzja :)

    Zwariowaneurwisy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja co roku na zimę kupuję Daisy zwykłe piłki tenisowe (Trixie, Vitakraft), bo jakoś w zimie jest nimi najwięcej zabawy. A gdybym miała kupić coś takiej słynnej firmy, to raczej wybrałabym gumową wersję.
    Świetna recenzja i śliczne zdjęcia :).

    Pozdrawiamy E&D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna recenzja i prześliczne foty, aż zaczęłam żałować, że Chudeł nie przepada za piłeczkami! :-(

    OdpowiedzUsuń
  7. Piłeczki ChuckIt są świetne, ja jednak poluję na te gumowę, bo tenisówek to mamy już trochę :D.

    H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Chuckity są super, żałuję, że Vinowe nie jest fanem piłek :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczna piłka i zdjęcia :-)
    Mój poprzedni pies kiedyś zjadł piłkę tenisową, rozgryzioną na trzy części ale zwrócił ją :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem wielką fanką chuckitów! :D piłka fajna, i na pewno dołączy do naszej piłeczkowej kolekcji. Recenzja i zdjęcia też świetne! :)

    Pozdrawiamy
    Laura&Shira

    OdpowiedzUsuń
  11. Nam wystarczą zwykłe piłki tenisowe (posiadamy aktualnie z 13 :P), choć i tak częściej przyswajamy do siebie szarpaki :).
    Piękne zdjęcia, zazdroszczę talentu fotografii jak i pisania!
    Pozdrawiam,
    psi-zawrot-glowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tekst jest mój, ale zdjęcia zawdzięczam mojej koleżance, Asi :). Bardzo dziękuję!

      Usuń