czwartek, 25 września 2014

Wodne opowieści

Hej! Dzisiaj kilka zdjęć o tematyce "wodne opowieści", czyli nic innego, niż Piano w swojej kochanej wanience :)  Ale na wstępie zdjęcie ze mną! W razie wątpliwości, na ostatnim zdjęciu, Piano się trzepie :) Czaję się z filmikiem do nowej sztuczki, także bądźcie czujni.
Fotografie wykonała oczywiście Asia S.!









środa, 24 września 2014

Sesja na nowych terenach :)

Pewnie zastanawiacie co kryje się za tytułem posta. Otóż z Asią z bloga <KLIK> obczaiłyśmy nowe śliczne tereny do zdjęć. I tam też tego samego popołudnia wybrałyśmy się na spacero-sesję :) Piękne widoki, dużo miejsca do WYbiegania dla Piano, jeden minus to ogromna ilość komarów ! :c Ścięły nas równo, ale było warto! Niestety wydarzył się kolejny "incydent", czyli nic innego jak nieodpowiedzialność ludzi dorosłych. Ja gdy idę z spuszczonym Piano w lesie, gdy słyszę samochód, osobę czy jakąkolwiek inną rzecz zakłócającą leśny spokój od razu wołam psa i przypinam go na smycz. Ale niektórzy ludzie są nieodpowiedzialni i nieuważni i mają to wszystko gdzieś :) Fajnie nie?
Dobra, do rzeczy, idziemy sobie Ola Asia i Piano. Nagle pod słońce widać zarys jakiegoś niskiego psa. No to odruch ,,Piano chodź, zapnę ci smycz" Okazało się, że to stary piesek i grzecznie idzie dobie bokiem drogi, a Piano, jak zawsze szczekał i stroszył się, tak teraz wyluzowany drepta po trawie. Więc idziemy, Piano grzecznie i "kulturalnie" (!) (mamcia dumna!) obwąchał pieska i poszliśmy dalej. Zobaczyliśmy jakichś ludzi z przyczepą, tnących coś w lasku. Z nimi były też inne psy, jakiś wielki kudłaty i drugi ogromny leżący nieco dalej. My przestraszone przeszłyśmy z Pianem już na smyczy, ale psy nie zainteresowały się nami. Uff!
Wracając na spotkałyśmy tych samych ludzi, tyle że tym razem psy wstały, zaczęły na nas  warczeć, szczekać, ujadać i kopać tylnymi nogami w ziemi. A co właściciele?  A właściciele wołali ich nieporadnie nie ruszając się z lasu...
Ok, czas przejść do przyjemniejszej (przynajmniej dla oka) części tegoż posta :)
Za zdjęcia dziękuję Asi S. z bloga <KLIK>



























poniedziałek, 22 września 2014

Czego to ludzie nie wymyślą-szarpak z pętelką DIY


Zaraz po moim pierwszym DIY wiedziałam, że na jednym się nie skończy. Robiłam już id holder, ubranko Tofikowi, a teraz czas na kolejny szarpak :) Dzisiaj znowu efekty mojej 2 godzinnej pracy- szarpak z pętelką- no takich cudów, to ja jeszcze nie robiłam :) Zobaczyłam to kiedyś gdzieś w internecie, ale nigdy nie powiedziała bym, że w przyszłości zrobię coś takiego. Gdy tylko obmyśliłam jak go zrobić, wiedziałam, że kiedyś dołączy do mojej "kolekcji". Nie jest idealny, bo nie raz za mocno ścisnęłam, i nie raz za luźno i nie jest równomierny. Ale trening czyni mistrza. Ten jest zrobiony hmm... za niewielkie pieniądze, bo z narzuty z Jysk'a i kawałka polaru, który został z wcześniejszego szarpaka. A i jeśli trafi mi się okazja, żeby zrobić kolejny to na pewno jej nie przegapię. Piano od razu, zadowolony, jak tylko go zobaczył, to od razu wiedział, że to należy do niego :)
Rozwiń, żeby dowiedzieć się więcej :)


czwartek, 18 września 2014

17.09.2014r.-Sześć miesięcy

Tak, to właśnie ta data zmusza do refleksji. Tak Piano właśnie wtedy kończy 6 miesięcy. Strasznie szybko to zleciało. Jeszcze ostatnio był małą biegającą kuleczką, bał się wychodzić na spacery, szczekał na hydrant, spał pod łóżkiem, odgryzał pluszakom uszy. Marząc o moim przyszłym zwierzaku, myślałam o psie idealnym, niebojącym się niczego, grzecznego, usłuchanego, delikatnego, średniej wielkości... Ale mam Piano! Śliniącego się na widok jakiegokolwiek jedzenia, zwariowanego, szybkiego, wielkiego, ciężkiego, głupkowatego, radosnego, roztrzepanego, szybko uczącego się bordera. Znam go jak nikogo innego. Kocham go takiego jaki jest i nie zamieniłabym go na żadnego innego psa ♥
Gdy w żadnych sytuacjach nie będzie ciągnął na smyczy kupię mu nową obróżkę :3
Post zaaktualizuję i dodam filmik, bo z niewiadomych powodów nie chce się przesłać :c  Post też dodany z "poślizgiem" ze względu na problemy z internetem.
Kiedyś i dziś...
Zauważcie, że jest to to samo miejsce, ten sam krzew i drzewo (mało widoczne) i ten sam dach i sług elektryczny w oddali :)








wtorek, 16 września 2014

Niedzielna sesja.


Hej! Dzisiaj zdjęcia z niedzielnej naszej "sesji" ! Krótkie przebłyski, czyli część pierwsza relacji w leśnej wyprawy :) Macie okazję obejrzeć zdjęcia wykonane przez Asię S. (Panią Fotografkę) z bloga  <KLIK> :)

 Piano przed aparatem pozuje jak model!  Wszyscy wróciliśmy padnięci... Ale na pewno było warto :D Posztuczkowaliśmy, Piano udało się nawet dostawić na luzie bez żądnej podstawki. Mamcia taka dumna! Bardzo dziękuję Asi, za tak wspaniale spędzony czas. Następnym razem bierzemy wszystkie nasze psiaki! :P  Wychodziliśmy, wybiegaliśmy, istny raj dla Piano. Przeszliśmy chyba cały Bliżyn i jeszcze więcej :) Mam nadzieję, że Wam się spodoba ! :) Ładne? oceńcie sami ;)
















poniedziałek, 15 września 2014

Pies cięgnie się na smyczy. "Tak być nie będzie!"


Każdy kto posiada psa, wychodzi, albo przynajmniej powinien wychodzić z swoim pupilem na spacery. Nie ma bata, pies, nie ważne czy kundelek z schroniska, czy światowej klasy rodowodowy rasowiec potrzebuje dawki ruchu, którą obowiązek właściciela jest psu zapewnić. Ale co jeśli to pies wyprowadza mnie, a nie ja jego? Jeśli przyjemne spacery zamieniają się w szaloną gonitwę? A właśnie! tu leży problem. Często widuję psa wyprowadzającego swojego właściciela. Ten szarpie psa, denerwuje się i dziwi, że to nie pomaga. No właśnie. Psy nie rodzą się z określonym charakterem, to my, właściciele kształtujemy ich zachowania. Stare polskie porzekadło jasno wygłasza  ,,jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz", co jest adekwatne do wychowania piesa. Przyczyna ciągania się psa jest prosta, chociaż nie jednolita dla wszystkich, go każdy pies jest inny. Większość z nich ciągnie się, bo chce wszystko szybko obwąchać, poznać, zobaczyć. Ale to nie zmienia faktu, że jeśli pies się ciągnie, to nie można o nim powiedzieć, że umie chodzić na smyczy ;)

Ludzie sięgają po inne środki, obroże kolczatki, obroże zaciskowe, jakieś kantarki, czy co jeszcze. Ale wg mnie najpierw należy psa nauczyć chodzenia na smyczy. Pewnie gro z Was teraz zapyta się, ,, no ale jak?? jak jesteś taka mądra, to napisz jak..." Oks! napiszę, jak ja uczyłam  Piano chodzić na smyczy bez ciągania (tak Piano w niektórych okolicznościach ciąga się). Najlepiej uczyć tego psa od maleńkości (ale nie skrajnej!) , żeby od razu wiedział, że chodzi się przy nodze, a nie 2 m przed.

Jak uczyłam Piano?
Otóż. Idziemy na spacer na normalnej smyczy, gdy Piano zaczyna ciągnąć mnie-  zatrzymuję się i czekam aż pies usiądzie, nie liczcie, że pies usiądzie od razu. Ja na Piano, aż usiądzie czekałam raz 15 min, raz 20, ale jak usiadł od razu chwaliłam i ruszałam do przodu, nagradzając go za siad. I tak za każdym razem...
Piano się ciągnie-stoję i czekam aż usiądzie-jak usiądzie to chwalę i ruszam dalej. Ważne jest to, aby od razu pochwalić psa, żeby wiedział co zrobił dobrze, i ruszyć nagradzając go tym za siedzenie. Potem (nie od razu, bo po kilku spacerach) Piano od razu jak poczuł nacisk na szyję siadał. Doszło do momentu kiedy, nie zdążył siąść i tylko kucał. Później gdy już wbije sobie do głowy, że jak czuje się zacisk to się siada. Można nie stawać, bo gdy pies tylko pociągnie to poczuje nacisk i usiądzie :)

Mam nadzieję, że mój "wywód" Wam się spodobał, a jeśli macie jakieś zastrzeżenia, chętnie poczytam :) Piszcie w komentarzach :)
Na koniec wklejam Pianusa, na popatrzenie ;)



Zdjęcie wykonała Asia S. z bloga <KLIK>

piątek, 12 września 2014

Tofik randkuje


Heji! Z tytułu posta możecie się domyśleć o czym dzisiaj powiem :)
Ostatnio,gdy gorąco się stało, poszłyśmy z Piano, Wiktorią i Maxem nad rzekę :) Może trochę wyjaśnię 
Wiktoria-koleżanka z klasy
Max- (Mx) Mieszaniec owczarka niemieckiego z pół-owczarkiem niemieckim,czy jakimś tak jak to powiedziała Wiktoria "wilczurem" :)

No więc Max, od zawsze bał się wody. W ogóle nie chciał do niej wchodzić, co jest ogromnym przeciwieństwem Piano, który wręcz wodę kocha. Za to bardzo lubi poznawać nowe psy. Tak P na początku go nie lubił, to po kilku szalonych zabawach bardzo się polubili :) Chłopaki nie pływali, ale w zabawie przebiegali przez płytkie odcinki, chłodząc sobie łapki. Potem tradycyjne opanierowanie się w piachu i możemy wracać do domu :)

Po długiej szalonej gonitwie z Maxem wróciliśmy do domu i Piano padł jak zabity. Spał.
Zdjęcia Piano z Maxem wstawię w jakimś innym poście :)
Później, umówiłam się z koleżanką na kolejny spacer :) Tym razem z Yorkami. I tu zaczyna się dzisiejszy post ;) No więc tak. Poszłyśmy z Tofikiem i Polą. Młodemu od razu Polka się spodobała :D Latał i wąchał ją jak nie lada ofrodyzjak :D W końcu nie codziennie spotyka się i ma się przyjemność spacerować 2 godziny z tak atrakcyjną sunią! Trochę większa i cięższa Polka też ucieszyła się na widok Tofika. Obeszłyśmy z kudłaczami chyba całą miejscowość :) Pogoda dopisała,a psy wyspacerowały się za wsze czasy ! :D
Niestety jakość telefonowa a psy strasznie się wierciły ;)